–  Czy mam powiedzieć, że znaczna cześć mojego ukochanego narodu jest bezdennie głupia? To już mówię własnymi słowami, nie potrzebuję cytować Norwida – powiedział Daniel Olbrychski dla stacji TVN.

– Ja się czuję, jakby ktoś na mnie srał po prostu cały czas– Krystyna Janda Radio Zet.

– To jest polski patriota. I zawsze nim był – tak na dostępnym w sieci nagraniu Adam Michnik („Gazeta Wyborcza”) nazwał Wojciecha Jaruzelskiego podczas ich wspólnego spotkania w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

Pewnie zastanawia państwa co łączy te wszystkie osoby? Spieszę wyjaśnić, każde z nich zachęcało do udziału w marszu 4 czerwca, marszu nienawiści – dodajmy.  A to tylko część zacnego grona propagandystów Tuska. Wśród osób, które wymieniłam mamy przyjaciela Jaruzelskiego, panią, która najwidoczniej lubi klimaty oczyszczalni ścieków Czajka i wybitnego uczonego uważającego część Polaków za głupców. Jednak to nie koniec, bo najlepszy z najlepszych dopiero nadciąga. Pozwolę sobie jedynie na jeden cytat, ponieważ treść wypowiedzi tego pana przesycona była obrzydliwymi wulgaryzmami.

–   Drogie dziecko, pamiętaj twoje zadanie jest im przyp******lić – mówi na nagraniu zachęcającym do marszu 4 czerwca znany aktor Andrzej Seweryn.

Zachęcanie młodzieży do uczestnictwa w marszu za pomocą wulgarnego języka jest nieodpowiednie, choć słowo „nieodpowiednie” to zdecydowanie za mało, aby określić pełnię tej patologii. Aktorzy, jak każda inna osoba publiczna, mają wpływ na swoją publiczność i powinni być świadomi swojej roli jako wzorców do naśladowania. Ważne jest, aby używać języka i komunikować się w sposób odpowiedzialny, szanując innych i promując wartości takie jak tolerancja, poszanowanie różnic i konstruktywny dialog. Wulgarne zachowanie może prowadzić do eskalacji konfliktów i podziałów społecznych, co nie jest konstruktywnym sposobem rozwiązywania problemów. Tego typu zachowania niesamowicie obniżają poziom debaty publicznej. Miał to być pokojowy marsz a zaczęło się już od agresywnych nawoływań, jakby tego było mało, rolę naganiaczy społecznych przyjęły osoby słynące z obraźliwych wypowiedzi w kierunku Narodu Polskiego.  To żenujące, że coraz większy wpływ na społeczeństwo mają watażkowie – celebryci, którzy prostackimi wypowiedziami podpuszczają społeczeństwo, niczym podżegacze nieświadomego ludu. Przecież powinno być ważne promowanie konstruktywnej dyskusji w przestrzeni publicznej. Tego niestety mamy coraz mniej. Wulgarne nawoływanie do uczestnictwa w politycznym marszu może mieć negatywne konsekwencje zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa jako całości.

Czas jednak przejść do samego marszu. Oglądając liczne nagrania w serwisach społecznościowych widziałam mnóstwo wulgarnych haseł, bez cenzury, bez dialogu, z przekleństwami na ustach i nienawiścią w sercach. Używanie wulgarnych haseł i nawoływanie do nienawiści na jakimkolwiek marszu lub zgromadzeniu jest niewłaściwe i nieakceptowalne. Szacunek, dialog i wzajemne zrozumienie są kluczowe dla budowania zdrowych społeczeństw i demokratycznych procesów. Wulgarność i nienawiść nie przyczyniają się do konstruktywnej dyskusji ani rozwiązywania problemów. Ważne jest, aby wyrażać swoje opinie w sposób cywilizowany i poszukiwać pokojowych rozwiązań dla istniejących trudnych spraw społecznych i politycznych.  Widząc to co zaprezentował Donald Tusk mam wrażenie, że owinął wokół palca pewną część społeczeństwa. Nakarmił nienawiścią, napoił goryczą, szczuł Polaków przeciwko Polakom. Problem tkwi w tym, że Tusk wykorzystuje pasje i zaangażowanie społeczeństwa do budowania agresywnej narracji anty PiS. Szkoda tylko, że w tym wszystkim nie widzi, że jesteśmy jak Polska w XVIII wieku, tuż przed pierwszym rozbiorem. Z tą różnicą, że w białych rękawiczkach Unia Europejska pod wpływem interesów okrada nas z suwerenności i możliwości samostanowienia. Natomiast na wschodzie biały niedźwiedź odpowiednio wykarmiony przez elity europejskie rozpoczął marsz na zachód. Póki co na szczęście zatrzymany przez dzielnie walczący Naród Ukraiński, toczący bój niczym Biblijny Dawid z Goliatem.

Polska, to kraj o niezwykłej duszy, w której niezależność, silna wola i duma nieustannie się tlą. Jedną z cech, która definiuje naród polski, jest niewątpliwie skłonność do dyskusji i debaty, często agresywnej, czasem bratobójczej. Jak fale na morskim brzegu, Polacy nieustannie kłócą się, spierają, wyrażają swoje przekonania z zapałem i oddaniem. To właśnie w tej dynamice emocji i różnicach pojawia się siła i energia, której źródło tkwi w pasji do swoich przekonań. Niestety jak już wspomniałam wcześniej, ta pasja nie raz doprowadzała nas na skraj całkowitego unicestwienia.Jednakże, jak wspaniała jest ta Polska tożsamość, która potrafi jednoczyć naród w obliczu poważnych niebezpieczeństw. Gdy czarny obłok niepewności i zagrożeń gromadzi się na horyzoncie, Polacy zyskują niezrównaną zdolność do współpracy i solidarności. Jak feniks z popiołów, Naród Polski wzbiera w jedności, stając się siłą, która nieuchronnie odzwierciedla piękno wspólnoty i wzajemnej troski. Jest jednak jeden warunek. Należy wcześnie się obudzić i uświadomić sobie w jakim miejscu się znajdujemy, a sądzę, że już nadszedł czas, każdy dzień zwłoki może okazać się granicą, która pogrąży nasz naród w ciemności na kolejne lata. Wierzę, że w porę zdążymy doczekać chwili, kiedy serca polskiego społeczeństwa będą biły w rytm jedności, odradzając ducha wspólnego działania. Ludzie z różnych perspektyw, zróżnicowanych przekonań i przekonań politycznych staną ramię w ramię, by stawić czoła wyzwaniom. Nasze wspólne wysiłki i determinacja, zrodzone z prawdziwego poczucia patriotyzmu, przekroczą granice, przewyższając oczekiwania i przywołają wiarę w siłę narodu. Siłę, której dziś nam brakuje, ponieważ część z nas niczym Targowica woli prosić o interwencję zagranicę, a dziś jak niegdyś, ludzie, którzy to robią uważani są za obrońców narodu, tymczasem to raczej zwykli sprzedawczykowie.Jednak nadzieja jest w tym i jest to niezwykłe i piękne, jak polska tożsamość potrafi przezwyciężyć wszelkie podziały i rozbieżności, kiedy życie i dobro wspólne są zagrożone. Wtedy, ponad wszelkimi różnicami, Polacy stanowią siłę nieodparcie odważną i solidarną, gotową do obrony tego, co najważniejsze.Ta wyjątkowa cecha narodu polskiego, która polega na nieustannym sporze, a jednocześnie na jednoczeniu się w obliczu zagrożeń, jest jak kontrapunkt w pięknej symfonii. To jest to, co czyni Polskę wyjątkową i silną – zdolność do niezależnego myślenia i wolności wyrażania siebie, połączona z głębokim sensem odpowiedzialności i wspólnoty.Niech ta cecha Narodu Polskiego, choć może czasem wywoływać burzę dyskusji, zawsze przypomina nam o naszym wspólnym dziedzictwie, siłach i wartościach, które tkwią w naszych sercach. Niech będzie wykorzystywana mądrze, a politycy tacy jak Tusk, pochwycą głęboką refleksję nad tym co robią, ponieważ lada moment może się okazać, że nawet jeśli wygrają wybory, to nie będą mieli kim i jak rządzić. Boje się, że tego typu ludziom może to nawet nie przeszkadzać, boje się, że dla nich wystarczy, że zgadzają się pieniądze i interesy, a naród to tylko twór, który ciąży niczym niepotrzebny balast.

Myślę, że marsz 4 czerwca był też przestrogą dla pozostałych liderów opozycji. Niech sztandarowym przykładem będzie Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia, którzy podczas marszu grzecznie szli za Donaldem wąchając jego plecy, jak jakieś przybłędy. Przecież demokracja zakłada różnorodność opinii i debatę publiczną. Ograniczanie dostępu do głosu liderom innych ugrupowań opozycyjnych prowadzi do braku równowagi w debacie, a tym samym wpływa na pluralizm i demokratyczne procesy decyzyjne. Ważne jest, aby wszyscy uczestnicy mieli możliwość wyrażenia swoich opinii i przekazania swoich argumentów, co sprzyja lepszemu zrozumieniu i poszukiwaniu kompromisów w sferze polityki. Jednak w tym przypadku mieliśmy jasno powiedziane, że naczelny wódz jest tylko jeden a reszta to zgraja dzieciaków, która powinna pokornie słuchać, co wódz im dyktuje. Tym samym wzięli udział w marszu stając się pokarmem dla lidera Platformy Obywatelskiej, który zapewne przytulił część ich wyborców. Warto wspomnieć o pewnej ważnej rzeczy, manipulatorzy często stosują strategie perswazji, które opierają się na wywoływaniu silnych emocji, takich jak gniew, frustracja czy poczucie niesprawiedliwości. Używanie wulgarnych haseł może wzbudzać emocje i zapewniać manipulatorowi łatwiejszą kontrolę nad masami. Słowa i frazy o silnym wydźwięku emocjonalnym mogą mobilizować ludzi do działania bez zastanowienia. Mam wrażenie, że Kosiniak-Kamysz i Hołownia wraz z wieloma tysiącami ludzi dali się złapać i okazać posłuszeństwo Tuskowi, nie wiedząc, że kolejny raz zostali wyrolowani. Chociaż ci dwaj panowie, których wymieniłam na końcu, oni raczej zrozumieli, że dali się po prostu złapać na haczyk.