leż pięknych słów wychodziło już z ust członków Platformy Obywatelskiej, gdy na łamach mediów „stawali w obronie słabszych”, gdy tworzyli wyimaginowane problemy, by moc postawić się w roli bohaterów, jakich potrzebuje ten świat, gdy trzeba było zaatakować Prawo i Sprawiedliwość z najbardziej błahego powodu. Teraz, gdy w gorzowskim WORD wybuchła ogromna afera związana z mobbingiem i molestowaniem, te same usta milczą. Dlaczego? Czy powodem jest fakt, iż jednostką kieruje Jarosław Śliwiński, do niedawna działacz Platformy Obywatelskiej? Czy tylko z tego powodu kolejni wysoko postawieni przedstawiciele tejże Platformy Obywatelskiej zamiatali sprawę pod dywan?

Słowem wstępu, w ostatnim czasie na światło dzienne wyszła afera związana z mobbingiem i molestowaniem w gorzowskim WORD. Była pracownica oskarża dyrektora Jarosława Śliwińskiego o mobbing i niemoralne propozycje. Oskarżenia nie są anonimowe, podpisuje się pod nimi konkretna osoba, która znalazła w sobie tyle odwagi cywilnej, by wyciągnąć wszystkie brudy na światło dzienne, zdając sobie zapewne sprawę z jak potężną machiną wspieraną przez Platformę Obywatelską przyjdzie jej się zmierzyć. Pani Magdalena Szypiórkowska odmówiła spełnienia zachcianek dyrektora Śliwińskiego i już nie pracuje w ośrodku. O problemie poinformowała gorzowską poseł Krystynę Sibińską. I tu niespodzianka, bo posłanka reprezentuje…Platformę Obywatelską. Cóż za zbieg okoliczności, że sprawa w zasadzie nie ruszyła z miejsca. Pani poseł nie wstawiła się za pokrzywdzoną kobietą i nie zrobiła nic, by jej kolega partyjny poniósł odpowiedzialność za swoje czyny. Magdalena Szypiórkowska nie uzyskawszy pomocy zdecydowała się nagłośnić sprawę w mediach. O tej sprawie wiedzieli najważniejsi lubuscy politycy Platformy Obywatelskiej, jednak nikt z nich nie podjął żadnych działań, aby pomóc kobiecie. W głowie się nie mieści, że osoby, które powinny działać w interesie społeczeństwa zbagatelizowały takie haniebne praktyki dyrektora WORD. Mało tego, Marszałek Województwa Lubuskiego Elżbieta Polak (zgadniecie z jakiej partii? Tak jest, z Platformy Obywatelskiej), pismem swojego rzecznika apelowała o „weryfikację zespołu” redakcji „Gazety Lubuskiej” i oczekiwała zerwania współpracy z dziennikarzem, który opisywał aferę mobbingu i molestowania w gorzowskim WORD. Czyli zamiast pomóc kobiecie, która w tej sprawie była najbardziej pokrzywdzona, marszałek chciała naruszyć niezależność dziennikarską. Spytacie zapewne czy to ta sama niezależność, której całkiem niedawno Platforma Obywatelska chciała bronić własną piersią, gdy kamery TVN i innych tego typu stacji były włączone? Ależ oczywiście, że to dokładnie ta sama niezależność, tyle że najwidoczniej członkowie PO traktują ją dość wybiórczo i bronią jej tylko wtedy, gdy tak im wygodniej. Gdy kolega oskarżany jest o mobbing i molestowanie, wtedy niezależność dziennikarska nie jest nikomu potrzebna. Tym razem na szczęście nie udało się zatuszować sprawy, która stała się już głośna w całym kraju.

Ale na tym nie koniec historii związanych z gorzowskim WORD pod kierownictwem byłego członka PO. Pod wpływem ostatnich doniesień dotyczących mobbingu w gorzowskim ośrodku Pan Wiesław Suchogórski zdecydował się opowiedzieć mediom historię swojej zmarłej w ubiegłym roku żony, która pracowała tam od 2017 roku na stanowisku głównej księgowej. Problemy Pani Barbary zaczęły się w momencie zmiany kierownictwa WORD, gdy dyrektorem został właśnie Jarosław Śliwiński. Zmieniono jej zakres obowiązków, mimo że reguluje to ustawa o finansach publicznych. Po prostu odebrano jej prawa do kontrolowania finansów w jednostce. Jednak mobbing w czystej postaci stosowała zastępca dyrektora Halina Lebiedź. Ciągłe kontrole, zadania na czas i zastraszanie konsekwencjami wynikającymi z niewykonania polecenia służbowego. Doszło nawet do nachodzenia i nękania pracownika w domu przez dyrekcję WORD! Pan Wiesław twierdzi, że żona wysłała pismo do marszałek Elżbiety Polak (tak jest – Platforma Obywatelska) z prośbą o przeprowadzenie kontroli weryfikującej zasadność zmiany obowiązków głównej księgowej. Wysłała też do delegatury NIK w Zielonej Górze, podając konkretne paragrafy, które Jarosław Śliwiński złamał z ustawy o finansach publicznych. Kopię tego pisma wysłała również do wiadomości marszałek Polak. Także wiedzę o nieprawidłowościach w WORD w Gorzowie już w 2020 roku posiadała zarówno Poseł Sibińska (Platforma Obywatelska) jak i Marszałek Województwa (Platforma Obywatelska).

Dlaczego nikt wtedy nie zareagował? Dlaczego przedstawiciele urzędu zachowali bierność, wiedząc o tym, co się wydarzyło? Odpowiedź jest prosta choć nie do zaakceptowania. Mianowicie dyrektor WORD w Gorzowie Jarosław Śliwiński był działaczem PO. To wszystko wyjaśnia. Poświęcili jednostkę by chronić członka swojej partii. Tak właśnie działa Platforma Obywatelska. Interes partii jest dla nich ważniejszy niż prawo. Kolejny raz widać, że polityka prowadzona przez PO nie ma nic wspólnego z dobrem obywateli. To struktura, w której liczą się tylko układy i „kolesiostwo”.

Zastanawiająca jest zmowa milczenia posłanek Platformy Obywatelskiej, wcześniej mające na swoim ustach hasła 8 gwiazdek i praw kobiet! Lokalna posłanka PO Maria Janyska także milczy w tej sprawie. Przypomnę, że gdy lokalna działaczka KOD Izabela Milewska, postanowiła zorganizować protest i wykorzystać bez zgody Solidarności ich grafikę oraz pozaklejać naklejkami moje tablice informacyjne przed biurem, opozycja grzmiała o moim rzekomym braku solidarności z niepełnosprawnymi i brakiem empatii do działaczki KOD, która jak się okazuje nie zna prawa, ponieważ sama wskazywała w lokalnej TV, że “jest zaskoczona takim obrotem sytuacji”, gdy ta sprawa została zgłoszona do odpowiednich służb. Argumentacja wyssana z palca, wykorzystana, by budować swoją fałszywą narrację i by pasowała do całości układanki niskich lotów. Gdzie poseł Janyska jest teraz, gdy trzeba pomóc kobiecie, za którą traumatyczne przeżycia? Przecież całkiem niedawno poseł Janyska szła w pierwszym rzędzie „stając po stronie kobiet”. Teraz nagle przestała czytać gazety i oglądać telewizję i o sprawie nie słyszała? Typowo platformiany sposób na zamiatanie afer pod dywan.