Przyducha – skuteczny zabójca ryb i wielka katastrofa ekologiczna

Pierwsze sygnały o martwych rybach w rzece Odra pojawiły się  26 i 27 lipca. Śnięte okazy pojawiły się wtedy w rejonie śluzy w Oławie. 4 sierpnia zjawisko śnięcia ryb zaobserwowano w okolicach miasta Głogów. Następnie podobne informacje dotyczyły rejonów miejscowości Cigacice, Bytom Odrzański i Krosno Odrzańskie. Martwe sztuki ryb pojawiły się również w okolicach Słubic i dalej w dół rzeki – w Kostrzynie nad Odrą. Dramatyczne wiadomości dotarły również z okolic Szczecina, gdzie zaobserwowano znaczną ilość śniętych ryb w zaporach zlokalizowanych w Szczecińskim Węźle Wodnym.

Tuż po pierwszych sygnałach zjawiska śniętych ryb pracownicy Wód Polskich natychmiast podjęli bezpośrednie działania zmierzające do podjęcia współpracy w tej sprawie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu, Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu oraz Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Nowej Soli. Podejmowane w porozumieniu z tymi służbami działania doprowadziły do wyławiania martwych ryb w celu zapobieżenia rozprzestrzeniania się zjawiska, w czym uczestniczyli pracownicy Wód Polskich z Zarządu Zlewni we Wrocławiu ze stopnia wodnego Oława na Odrze. Od tego czasu każdego dnia podobne czynności prowadzone są również przez pracowników kolejnych stopni wodnych na Odrze. Od samego początku pojawienia się śniętych ryb, pracownicy Wód Polskich monitorują sytuację na rzece i pozostają w stałym kontakcie z instytucjami, które zgodnie z kompetencjami odpowiadają za zdiagnozowanie przyczyny tego zjawiska.

Niestety ta wielka katastrofa ekologiczna stała się polem „wojenki politycznej”. Czy obwinianie kogo popadnie jest w tym momencie na miejscu? Musimy się zmierzyć z tym problemem,                              a nieprawdziwe informacje, pojawiające się w niemieckiej i polskiej przestrzeni medialnej nie przyczynią się do rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Ponoć pracownicy laboratorium w Berlinie-Brandenburgii stwierdzili w próbkach wody z Odry wysokie stężenie rtęci. Jednak w późniejszym czasie rzecznik federalnego niemieckiego ministerstwa ochrony środowiska Ulrich Schulte stwierdził, że rtęć nie została wykryta zarówno u śniętych ryb jak i w samej wodzie. Podobnych spekulacji dopuszcza się opozycja. Posłowie Lewicy zarzucają kłamstwa Wodom Polskich w sprawie zrzutów wód ze zbiorników retencyjnych. Natomiast Posłowie Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński i Michał Szczerba twierdzą, że substancją, która zatruła Odrę jest mezytylen. Ta wrzucona substancja w stanie ciekłym stosowana jako rozpuszczalnik jest rzekomo odpowiedzialna za śnięcie ryb. Substancji nie wykryto na terenie żadnego z województw.

Jednak problem śniętych ryb nie dotyczy tylko Odry. Choć to ona medialnie króluje. W samej Wielkopolsce pojawiły się doniesienia o martwych rybach w kilkudziesięciu jeziorach, rzekach i stawach. Niestety w moim okręgu też ma miejsce to zjawisko.

Z tym samym problemem mierzy się rzeka Wełna w Rogoźnie. 15 sierpnia tuż po otrzymaniu sygnału o śniętych rybach Burmistrz Roman Szuberski podjął natychmiastowe działania. Samorząd gminy Rogoźno pozostaje w stałym kontakcie z przedstawicielem wojewody wielkopolskiego i Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz Powiatowym Centrum Zarządzania Kryzysowego w Obornikach. Pobrano próbki wody do badań. W informacji skierowanej do mieszkańców jako prawdopodobną przyczynę wystąpienia zjawiska wskazuje  bardzo niski stan wody rzeki Wełny i jej wysoką temperaturę.

18 sierpnia zgłoszenie o martwych rybach w rzece Nielba otrzymała policja w Wągrowcu. O sytuacji bezzwłocznie zostały poinformowane odpowiednie służby czyli wągrowiecki sanepid, a także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu i w Pile. Inspektorzy WIOŚ Piła pobrali próbki do badań. Ponadto na miejscu zdarzenia stwierdzili bardzo niski stan wody i brak przepływu w rzece. Stwierdzono także niski poziom tlenu, przez co ryby zaczęły się dusić. Dodatkową przyczyną może być bardzo gęsto porośnięte koryto rzeki, w którym ryby nie mają możliwości normalnie żyć.

Z kolei 21 sierpnia informację o śniętych rybach nad stawem koło szkoły podstawowej  otrzymał sołtys wsi Wąsowo, Piotr Kawa. Staw stanowi własność gminy Kuślin w powiecie nowotomyskim. Pracownicy Urzędu Gminy w Kuślinie potwierdzili zdarzenie i poinformowali Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu, Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Nowym Tomyślu, Wody Polskie w Poznaniu, Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Nowym Tomyślu oraz Policję. Podjęto działania polegające na odłowie ryb wzdłuż linii brzegowej i z powierzchni wody. Wyłowiono 750 kg śniętych ryb, których próbki do badań pobrał Powiatowy Lekarz Weterynarii. Pracownicy WIOŚ pobrali próbki wody. Po wstępnym zbadaniu wody ustalili również zbyt małą zawartość tlenu o wartości 4%, co najprawdopodobniej było powodem tzw. przyduchy i śnięcia ryb, pobrali też próbki do dalszych badań.

Jak widać w tych przypadkach winę za śnięcie ryb ponosi prawdopodobnie przyducha czyli tzw głód tlenowy. Pozwolę sobie na małe wyjaśnienia. Przyducha to znaczne zmniejszenie ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie zbiornika wodnego lub jego części mogące prowadzić do masowego wymierania zamieszkujących go organizmów,  tzw. śnięcie ryb. Niestety latem jest to częste zjawisko. W efekcie upałów ryby duszą się w wodzie, bo brakuje tlenu. Im wyższa temperatura wody, tym gorzej się on rozpuszcza. Problem pogłębia także  brak opadów deszczu i niskie poziomy wód. Przyduchę letnią może  powodować również silny zakwit glonów. Powoduje on często zaciemnienie wody i utrudnia dostęp światła, a w rezultacie ograniczenie lub zahamowanie fotosyntezy.

Nie umniejszając obecnej katastrofie ekologicznej pragnę zwrócić uwagę, że do podobnych incydentów dochodziło od dziesiątek lat. Z tym, że nie były one tak nagłaśniane medialnie. Niestety klimat z roku na rok się zmienia. W lipcu 2009 roku miała miejsce katastrofa ekologiczna na Bugu. Ponad 200 ton śniętych ryb wyłowiono  z czarnych, śmierdzących wód rzeki Bug, Liwiec, Liw, Utrata i Muchawka. Wtedy nie było tak dużego ani medialnego, ani politycznego zainteresowania tym tematem. Nie organizowano dziesiątków konferencji, a opozycja nie twierdziła, że rząd PO-PSL „zatruwa Polskę”. Stwierdzono wówczas, że do katastrofy doprowadziła przyducha i nikt tego nie kwestionował, sprawa ucichła…

Przypomnę, że nadal odpowiednie instytucje  podejmują  szereg czynności i działań zmierzających do ograniczenia tego problemu i znalezienia przyczyny. Wiele wskazuje, że przyczyną tej katastrofy może być właśnie przyducha. Niestety nie zmienia to faktu, że  nasza piękna rzeka Odra umiera, podobnie jak wiele innych rzek, wspaniałych jezior i stawów w naszym kraju. Odbudowa ekosystemów może potrwać nawet kilkanaście lat. To smutne, ale prawdziwe.

Musimy zmierzyć się z problemem. Wiem, że nie będzie to łatwe. Śnięcie ryb na tak dużą skalę to nie tylko katastrofa ekologiczna, ale też ekonomiczna i gospodarcza. Zapewniam, że włodarze miast, gmin czy wsi, w których pojawił się problem śniętych ryb mogą liczyć na moją pomoc i wsparcie.